Wędrówką życie jest człowieka… „Pierścienie Saturna. Angielska pielgrzymka”

Już od bardzo długiego czasu nosiłem się z zamiarem nadrobienia zaległości książkowych, jedną z pierwszych i najważniejszych była powieść W. G. Sebalda, Pierścienie Saturna. Słyszałem o niej wiele, jednak zmiany w życiu prywatnym sprawiały, że musiałem przełożyć kilkukrotnie lekturę. Po przeczytaniu Pierścieni pozostałem z tym uczuciem, że mogłem jednak jeszcze trochę odłożyć lekturę, ponieważ nie będę mógł przeczytać jej raz jeszcze po raz pierwszy…

To jest jedna z tych książek, które trudno byłoby streścić, trudno byłoby nawet określić jej nadrzędny temat. Autor zabiera ze sobą czytelnika w podróż po Anglii i w trakcie tej podróży snuje swoją opowieść. Jest to opowieść wielowątkowa, narratorowi wystarczy jakiś drobny szczegół, bodziec, aby zacząć kolejny wątek. Trochę to przypomina Proustowską magdalenkę, której kęs sprawił, że bohater powieści Francuza przypomniał sobie fakty z przeszłości; tak tutaj drobny element rzeczywistości staje się pretekstem do opowiadania życia.

Sebald stworzył swój własny gatunek literacki. Bo niby jest to powieść i czyta się ją jak powieść ale też wyraźnie dostrzegalny jest jej eseistyczny charakter. Jest to fikcja literacka ale też momentami zbliża się do czegoś w rodzaju reportażu. Jednakże nie sposób zauważyć, że charakter eseistyczny najsilniej przebija się w książce, to sprawia, że Pierścienie… traktuję bardziej jako literaturę non-fiction, niż fiction. Bardzo wyraźnie czuć w niej też ducha tradycji Strumienia świadomości, ponieważ widzimy, że w toku narracji zrekonstruowany zostaje tok myśli ludzkiej i mechanizmy pamięci. Na szczęście Sebald pisze o wiele jaśniej i przystępniej niż Joyce czy Faulkner.

Jak już napisałem wyżej, trudno jest określić temat tej książki z uwagi na jej wielowątkowość. Wydaje mi się jednak, że nie pomylę się, jeżeli powiem, że jest ona zadumą nad upływającym czasem, nad przemijalnością i przekonaniem o tym, że wszystko przemija; co istotne, u Sebalda do na kartach historii na zawsze zapisane zostaje tylko to, co tragiczne, co wiąże się z katastrofą. Przeszłość jest zatem zbiorem cierpienia, katastrofy i zła. Z drugiej jednak strony Sebald widzi powinowactwo, wspólnotę wszystkich ludzi, którzy kiedykolwiek żyli i żyją dzisiaj. Widzę to pokrewność duchową ze Zbigniewem Herbertem i podobieństwo stylu z jego esejami, choćby Barbarzyńcą w ogrodzie.

Jest to proza introwertyczna, wydaje się, że autor mówi do siebie, opowiada własne myśli samemu sobie. Jednakże jego język i erudycja sprawiają, że czyta się tę książkę z wielką przyjemnością. Trzeba tylko zachować maksymalne skupienie, ponieważ jest to też proza bardzo skondensowana, nie ma miejsca na wtrącenia, na kwieciste opisy. Jest tylko myśl i jej naturalny bieg. Autor/narrator jest też w stałym ruchu, nie pozwala sobie na chwilę odpoczynku albo refleksji, nie jest to jednak nic złego, w przypadku tej książki to tylko umacnia jej wewnętrzną spójność.

 

W.G. Sebald, Pierścienie Saturna. Angielska pielgrzymka, przeł. Małgorzata Łukasiewicz, W.A.B., Warszawa 2009

Rafał Siemko
Autor jaki jest, każdy widzi. Absolwent filologii polskiej, na co dzień pracuje w branży ubezpieczeniowej. Wielbiciel Metalliki, poezji Herberta, Miłosza i Szymborskiej oraz prozy Camusa i Vargasa-Llosy.
Skąd nazwa bloga? Rano czytam, później idę do pracy; po pracy gram na gitarze albo w piłkę nożną bądź squasha. A czas na pisanie znajduję jedynie w nocy.
Rafał Siemko on Blogger

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *