Kotka na gorącym blaszanym dachu. Teatr Narodowy w Warszawie

Duży Tata, właściciel wielkiej plantacji, obchodzi swoje sześćdziesiąte piąte urodziny z rodziną. Prawdopodobnie będzie to ostatnie takie przyjęcie, ponieważ zdiagnozowano u niego nowotwór. Choć nie lubi przyjęć i gardzi swoją rodziną (z wyjątkiem jednego syna), uznaje to za ostatnią szansę na rozporządzenie swoim dobytkiem.

Chimeryczny, despotyczny i niezwykle agresywny Duży Tata twierdzi, że posiada nie tylko majątek, ale też całą rodzinę. Władza jest dla niego atrybutem męskości, a teraz świadomy zbliżającej się śmierci musi zdecydować komu pozostawić dobytek całego życia. Może pozostawić plantację w rękach swojego nadużywającego alkoholu syna Bricka, który pozostaje w napiętym i bezdzietnym małżeństwie z Maggie, bądź drugiego syna, Goopera, którego żona wkrótce urodzi kolejne dziecko.

Podczas przyjęcia bardzo szybko na wierzch wychodzi prawdziwe oblicze rodziny i skrywane od dawna urazy. Ulubieniec Dużego Taty, Brick, była gwiazda futbolu, wpadł w alkoholizm po samobójstwie swojego przyjaciela, z którym łączyły go niejasne relacje – rozmowy z Maggie sugerują jego homoseksualizm. Brick z tego względu odtrąca żonę. Traktuje ją obojętnie i bardzo oschle, choć ta pozostaje mu oddana i wierna bez względu na jego postępowanie. Wielki Tata nie doczekał się żadnych wnuków od Bricka i Maggie, jest więc skłonny pozostawić swój majątek Gooperowi. Gooper wydaje się dobrym, niezależnym finansowo, poczciwym człowiekiem. Czuje się w głębi duszy odtrącony przez ojca i wciąż szuka jego akceptacji. Jego żona, Pani Siostra, jest typem kobiety, która nie wzbudza sympatii widzów. Od pierwszej chwili można wyczuć w niej fałsz i pogardę skrywane pod maską uprzejmości, a napędzane żądzą pieniądza. Co ciekawe, właściwie żadna postać nie wzbudza sympatii. Każda jest w jakiś sposób okaleczona, dotknięta jakąś chorobą duszy. A co gorsza, na oczach żyjącego jeszcze ojca spierają się o to, kto przejmie po nim schedę. Jedynym pozytywnym bohaterem jest chyba tylko Duża Mama – pogardzana przez męża, kochająca swoich synów, ale potrafiąca spojrzeć na nich trzeźwym okiem. Jest o wiele silniejsza, niż może się wydawać i to ona resztkami sił podtrzymuje rodzinę.

Duży Tata chce po raz ostatni odbyć szczerą rozmowę z synem, aby dotrzeć do źródeł jego bólu i cierpienia, wnieść do jego żałosnego życia choć trochę woli istnienia i działania. Brick będzie musiał podjąć wyzwanie prawdy i odkryć swoją tożsamość seksualną i charakter związku z „przyjacielem”. Ojciec jest dla niego terapeutą, choć w gruncie rzeczy sam potrzebuje terapii. Wspólnie próbują dotrzeć do źródeł problemu, który trawi ich rodzinę – jest to zakłamanie i konieczność życia w nim. Przez to, że kłamstwo stało się treścią ich życia, nienawidzą samych siebie i krzywdzą tych, których kochają.

Związek Bricka i Maggie jest najbardziej fascynujący w całej historii. Nie chodzi w nim jedynie o seks – gdyby tak było, rozpadłby się już dawno temu. Jest to związek pełen przeciwności, zdrady, miłości, nieuczciwość, pożądania i dosyć dziwnego, ale jednak – zaufania. Piękna i ponętna Maggie próbuje z jednej strony bezskutecznie namówić męża do zrezygnowania z alkoholu, a z drugiej znęca się nad nim, szydząc z jego obsesji na punkcie swojego zmarłego przyjaciela. Najbardziej uderza apatia Bricka, która początkowo wydaje się spowodowana alkoholizmem, jednak w trakcie dramatu okazuje się, że nałóg bohatera był rezultatem wielu tragicznych wydarzeń z przeszłości, o których nie potrafi zapomnieć. Maggie przeżywa wielki dramat, ponieważ samotność w związku, w którym nie ma wzajemności, jest o wiele bardziej dotkliwa niż samotność bez miłości. Jest jak kotka na gorącym blaszanym dachu, dla której największym osiągnięciem jest to, że w ogóle znajduje w sobie siły, aby na tym dachu trwać. Trwa przy mężczyźnie, choć to wypala jej duszę. Ślepa miłość nie pozwala jej zakończyć toksycznego związku.

Grzegorz Małecki w roli Bricka zaprezentował się dobrze. W scenach początkowych jest wycofany, jakby nieobecny. Swoim zachowaniem wprowadza atmosferę chłodnej obojętności, jaka panuje w jego małżeństwie. W dialogu z Dużym Tatą wspaniale wchodzi na różne tony emocjonalne – od apatii, przez złość, rozpacz, aż po nienawiść (do samego siebie). Było w tym trochę brawury, a trochę przemyślanej, autorskiej interpretacji bohatera. Prawdziwą przyjemnością było zobaczyć Janusza Gajosa na żywo. Jest to wspaniały aktor, a w roli Dużego Taty potrafił doskonale oddać gniew i pogardę dla słabszych, pokazać, że jego postać za nic ma konwenanse i uczucia innych ludzi. Edyta Olszówka niestety nie sprostała postaci, którą zagrała. Maggie jest bardzo kobieca, nieco dzika, nieokiełzana, ale też niejednoznaczna – niejasne są jej intencje oraz cele. Nie zależy jej jedynie na pieniądzach, choć z pewnością są dla niej ważne, ale też nie wiadomo, dlaczego trwa w tym dziwnym związku. Wytłumaczeniem może być chyba jedynie ślepa miłość albo desperackie próby zachowania statusu społecznego (rodzina Maggie żyła w ubóstwie, małżeństwo było dla niej awansem społecznym).

W spektaklu Teatru Narodowego wykorzystano przekład Jacka Poniedziałka (o dramatach Williamsa w jego przekładzie pisałem tutaj). Jest on brutalny, wulgarny, ale wierny sztuce i doskonale oddający rys psychologiczny postaci. Dobra obsada z Gajosem na czele i wzorowy przekład nie są jednak wystarczające, aby stworzyć wspaniałe widowisko. Coś nie zadziałało do końca tak, jak powinno. Czasami można odnieść wrażenie, że w niektórych motywach brakuje związku przyczynowo-skutkowego, niekiedy aktorzy sprawiają wrażenie, że nie wiedzą, co mają w danej chwili robić na scenie. Pojawiają się małe zgrzyty w rozwoju fabuły, jakby niedopasowane do sobie fragmenty układanki.

Bohaterowie dramatu Tenneseego Williamsa to strzaskane dusze poszukujące szczęścia, trwałości w świecie kłamstwa i nienawiści, które pokonały miłość. Kotka… jest studium chorych relacji w rodzinie, miłości, która nie może zostać spełniona, choroby, samotności, która toczy duszę kochających. Bez szacunku i miłości więzi rodzinne się rozpadają i pozostaje jedynie pusta skorupa.

 

reżyseria                         Grzegorz Chrapkiewicz

scenografia                       Boris Kudlička

kostiumy                          Dorota Roqueplo

muzyka                            Leszek Możdżer

reżyseria światła                 Jacqueline Sobiszewski


Margaret                          Małgorzata Kożuchowska / Edyta Olszówka gościnnie

Brick                             Grzegorz Małecki

Mae, zwana Panią Siostrą          Beata Ścibakówna

Duża Mama                         Ewa Wiśniewska

Duży Tata                         Janusz Gajos

Ksiądz Tooker                     Marcin Przybylski

Gooper, zwany Dużym Bratem        Oskar Hamerski

Doktor Baugh                      Mirosław Konarowski

 

Tekst pierwotnie ukazał się w portalu NoirCafe.pl

Rafał Siemko
Autor jaki jest, każdy widzi. Absolwent filologii polskiej, na co dzień pracuje w branży ubezpieczeniowej. Wielbiciel Metalliki, poezji Herberta, Miłosza i Szymborskiej oraz prozy Camusa i Vargasa-Llosy.
Skąd nazwa bloga? Rano czytam, później idę do pracy; po pracy gram na gitarze albo w piłkę nożną bądź squasha. A czas na pisanie znajduję jedynie w nocy.
Rafał Siemko on Blogger

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *