Tak wielu poetów, tak niewiele poezji – Charles Bukowski, Noce waniliowych myszy

„Nie jestem Szekspirem/ może nigdy więcej/ nie będzie już moich wierszy,/ abstrakcyjnych lub nie;/ będą pieniądze kurwy pijacy/ aż do samego wybuchu bomby,/ bo jak powiedział Bóg/ zakładając nogę na nogę:/ widzę że stworzyłem wielu poetów/ lecz tak niewiele/ poezji”.

Poezja Charlesa Bukowskiego w istocie bardzo przypomina jego prozę. Zarówno od strony formalnej (jest to członowana proza) jak i tematycznej. Są trzy główne wątki przewijające się przez jego teksty: gorzała, kobiety (jak je określa: „dupy”), a jeśli już kobiety to: prostytutki, ladacznice albo nimfomanki. I trzecia rzecz: jeszcze więcej gorzały. Od czasu do czasu pisze na temat swojej twórczości – uchyla rąbka tajemnicy pochodzenia swoich sił twórczych oraz tematów poezji. Sam twierdzi, że wszystko, co opisał w utworach przeżył. A było tego sporo – całe morze alkoholu („piwo to wieczna krew/ wieczna kochanka”), dni marnowane na torze wyścigowym, pieniądze przelewające się przez palce, równie szybko zarobione pracą fizyczną, co stracone na kobiety, alkohol i wyścigi. Tadeusz Nyczek, badacz literatury, który przygotował wstęp do Nocy waniliowych myszy doszukuje się duchowego pokrewieństwa Bukowskiego z Hemingwayem, twierdząc że tak jak u autora Komu bije dzwon tak u Bukowskiego naczelną zasadą twórczości jest pisanie jedynie o tym, czego samemu się doświadczyło. Aczkolwiek u Bukowskiego można odszukać dosyć odległe oceny twórczości Hemingway`a. Raz pisze: „wielbię Hemingwaya”, a innym razem: „kupiłem książkę/ sławnego pisarza/ niejakiego Hemingwaya. / była nie do czytania./ ten kutas nie umiał pisać!”.

Kobiety pozostają nieodłącznym elementem jego świata. Kobiety upadłe, tak samo aspołeczne jak on. Nimfomanki, zwykłe cichodajki, zniszczone życiem alkoholiczki. To obok nich budzi się i zasypia, z nimi kopuluje, kłuci się, pije. Seks jest celem samym w sobie, a być może substytutem normalnego, zdrowego życia emocjonalnego? Jest w kilku wierszach trop kobiety, którą kiedyś naprawdę kochał. Został po niej jedynie ślad, wspomnienie i rozmazany obraz przed oczami. Ale to jedynie wspomnienie. Ciągnie go nieustannie do kobiet upadłych, w nich znajduje wieczną mękę i wieczną rozkosz. Wydaje się, że nie dążył do osiągnięcia szczęścia z kobietą, ponieważ nie wierzył, że w życiu w ogóle mógłby być szczęśliwy. Pisze: „potem, znowu w naszym łóżku , obydwoje cicho/ oddychaliśmy, zaciekawieni/ jaką/ klęskę przyniesie nowy dzień (…)”. Szczęście byłoby jedynie chwilowe. Im więcej by go zaznał, tym bardziej bolesny byłby upadek. Aczkolwiek nie poddaje się życiu, chce zwyciężyć fatum, stawia czoła losowi, mówiąc: „ten cios nie jest/ dość silny/ i/ zwycięstwo/ kuśtyka z tyłu”.

Jest to poezja brudna, pełna kolokwializmów, okraszona wulgaryzmami. Metafor w niej nie uraczymy, podstawowym środkiem artystycznego wyrazu jest brutalizacja. To, co może wyróżniać jego twórczość poetycką jest pewien charakterystyczny sposób puentowania utworów. Wpierw wprowadza zwykłą, codzienną sytuację, która nie angażuje uwagi odbiorcy, jakby tego wymagała poezja wysokich lotów, ale na końcu następuje pewne uderzenie, pointa na zasadzie kontrastu z resztą utworu. Z trywiów, obrazków obyczajowych zupełnie nagle i nieoczekiwanie niemal wyczarowuje metaforyczną puentę.

Poezja Bukowskiego może budzić wstręt, obrzydzenie, zniesmaczenie. Dla mnie jest to twórczość pełna gorzkiej refleksji nad życiem, która bierze się z pewnego sposobu patrzenia na świat – kiedy już pozbyło się wszelkich złudzeń i widzi się jedynie nagie, niepohamowane, zwierzęce instynkty, a tęskni się z kulturą i czymś „poza”, pierwiastkiem boskim w człowieku. Kilka lat temu była to dla mnie lektura ciężkostrawna. Dzisiaj już tak nie jest. Cóż, być może do niej po prostu trzeba dorosnąć.

Charles Bukowski, Noce waniliowych myszy. Wybór wierszy, wstęp: Tadeusz Nyczek, przełożyli: Marcin Baran, Leszek Engelking, Michał Kłobukowski, Piotr Madej, Dobrosław Rodziewicz, Wydawnictwo Noir Sur Blanc, Warszawa 2014.

Tekst pierwotnie ukazał się w portalu Literatki.com

 

Rafał Siemko
Autor jaki jest, każdy widzi. Absolwent filologii polskiej, na co dzień pracuje w branży ubezpieczeniowej. Wielbiciel Metalliki, poezji Herberta, Miłosza i Szymborskiej oraz prozy Camusa i Vargasa-Llosy.
Skąd nazwa bloga? Rano czytam, później idę do pracy; po pracy gram na gitarze albo w piłkę nożną bądź squasha. A czas na pisanie znajduję jedynie w nocy.
Rafał Siemko on Blogger

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *