Spider-Man. Remastered

Spider-Mana przedstawiał nikomu nie będę, ponieważ każdy wie, kim jest ten komiksowy heros. Dlatego przejdę od razu do omawiania jednej z najlepszych grach akcji ostatnich lat. Marvel’s Spider-Man właściwie od razu po ukazaniu się w 2014 roku wbił się na szczyt list najlepszych produkcji i ugruntował pozycję konsoli Sony PlayStation 4. Pamiętam, że bardzo zazdrościłem mojemu koledze, że może zagrania w tę grę, ponieważ ja, jako pecetowiec nie miałem takiej możliwości. Remasterowana wersja przygód Człowieka-pająka wychodziła kolejno w 2018 roku na Play Station 4, w 2020 na PlayStation 5 i w końcu w 2022 doczekała się wersji na PC.

Gra zaczyna się od schwytania przez Spider-Mana i oddania przez niego w ręce policji samego Kingpina. Ten na pozór bardzo pozytywny akt ma jednak swoje konsekwencje. Wiadomo, że natura nie lubi próżni, dlatego pojawia się tajemniczy gang znikąd, który próbuje przejąć chwilowo bezpańskie interesy Fiska. Chodzi jednak o coś więcej niż tylko wejście w buty byłego szefa mafii. Spider-Man i jego była dziewczyna Mary Jane, która w grze modelką (jak to miało miejsce w komiksach) ale dziennikarką śledczą, wpadają na trop większej intrygi. Dowiadują się, że gang nazywający siebie Demonami szuka czegoś, co nazywa się Oddechem Diabła; artefakt ma zapewnić posiadaczowi mistyczną moc. Marvel’s Spider-Man: Remastered opowiada zatem historię oryginalną, nie sięga po żadną znaną z komiksów, choć jak można się domyśleć, pojawią się w niej dobrze znane fanom Pająka osoby. Będzie kilku bohaterów i kilku znanych antybohaterów. A oprócz tego pojawi się całkiem nowy wróg, trochę inny i bardziej niebezpieczny niż ci wcześniejsi, bo taki, który dysponuje dziwną, nie do końca dającą się uchwycić umysłem mocą.

No dobrze, ale co sprawia, że uważam tego Spider-Mana za jedną z najlepszych gier ostatnich lat? Chociaż może muszę też rozważyć dobór słów. Bo „najlepsza” oznaczałoby, że obiektywnie góruje nad innymi produkcjami we wszystkich albo w większości aspektów. Nie wiem, czy tak rzeczywiście jest. Na pewno mogę jednak bez wątpienia przyznać, że jest to jednak z najprzyjemniejszych gier. Gdy spojrzymy na fabułę musiałbym przyznać, że bardziej mnie wciągnęła fabuła Wiedźmina czy też ostatnio Strażników Galaktyki; gdybym miał ocenić system walki, to myślę, że podobną frajdę, a może i ciut większą daje system walki w serii o Batmanie Arkham. Spider-man umiejętnie łączy poszczególne elementy rozgrywki, sprawiając, że wszystko działające na raz potęguje pozytywne doznania.

First things first, jak mawiają Anglosasi: Marvel’s Spider-Man to gra przygodowa-akcji (action-adventure), otwartego świata, w którym bohater może się poruszać w pełni swobodnie. Mapa jest ograniczona do nowojorskiej dzielnicy Manhattan. Manhattan w grze jest wersją współczesną, w której gracz odnajdzie wiele najsłynniejszych lokacji miasta ale będą też lokalizacje i budynki dodane tam, aby odpowiadał on rzeczywistości znanej ze świata komiksów (np. wieżowiec Oscorp), a także szerzej – uniwersum Marvela (siedziba Avengers). Jak zostało już powiedziane, Spider-Man może swobodnie poruszać się po świecie, huśtając się na pajęczej sieci między budynkami. Co sprawia wiele frajdy. To jedna z pierwszych rzeczy, na które zwraca się uwagę – doświadczenie bujania się korzystając z pajęczej sieci skonstruowanej przez Petera Parkera jest bardzo realistyczne. O ile można tak powiedzieć o fikcyjnym wynalazku, jakim jest wyrzutnia sieci. A to dlatego, ponieważ sieć nie uczepia się „nieba” ale budynków i gracz czuje, że jego ruch jest w pełni zależny od infrastruktury, dzięki której może się przemieszczać. Tam, gdzie brak wysokich budynków będzie można poruszać się jedynie na niskich pułapach, w parku gdzie są jedynie drzewa, czasami będzie trzeba poruszać się po ziemi… Mało tego, nawet przyczepiony do budynku Pająk nie porusza się po linii prostej, ale parabolą zgodnie z tym, z której strony się zaczepił, więc nie tylko z góry na dół, aby nabrać pędu ale też ograniczony przez długość sieci, czyli w trakcie lotu bohater będzie „ściągany” w tę stronę, z której się przyczepił. Spider-man prawie nigdy nie porusza się po linii prostej w powietrzu.  Co nie jest zarzutem; wręcz przeciwnie – dodaje to prawdopodobieństwa i realności ruchu bohatera. Gra zawiera też opcjonalny system szybkich podróży, w którym korzysta on z systemu metra w Nowym Jorku, co jest okraszone zabawnymi krótkimi filmikami, w których widzimy Petera w kostiumie podróżującego wśród innych nowojorczyków.

System walki jest bardzo podobny do tego z serii Arkham o Batmanie, choć trzeba się do niego trochę dłużej przyzwyczajać. Trzeba też uważniej niż w grach o Nietoperzu przyglądać się paskowi życia, gdyż ten kurczy się nieco szybciej. Walka opiera się na trzech przyciskach: walka wręcz, unik, walka siecią (więc ataki dystansowe). Sieć może być też używana do obezwładnienia wrogów i przyklejenia ich do pobliskich obiektów. Może być też używana do rzucania we wrogów obiektów. Jest też tzw. „pajęczy zmysł” który pozwala – a może nawet wymusza – użycie uników w odpowiednim czasie.  Pająk może też próbować działać po cichu, używając „cichych eliminacji”. Właściwie każda walka jest wzbogacona o widowiskowe, świetne animacje. Ale to nie jedyne podobieństwa do gier Rocksteady – Spider-Man ma też dostęp do różnych gadżetów, których można użyć w walce. Gadżety są odblokowywane poprzez użycie odpowiednich żetonów zdobywanych w misjach pobocznych. A oprócz tego, istnieje możliwość kupowania za żetony kolejnych wersji kostiumów Spider-Mana (wersje z komiksów oraz filmów), każdy z nich ma własne, unikatowe możliwości.

Na gracza czeka też masa misji pobocznych. Niektóre są „spontaniczne” – na mapie pojawia się nagle powiadomienie o przestępstwie w toku. Co nie powinno dziwić, bo Spider-man walczył nie tylko z arcyzłoczyńcami ale też tymi zwykłymi. Bohater może odpowiedzieć na wezwanie bądź nie. Jeśli tego nie zrobi, misja wygasa ale podobna pojawi się znów za jakiś czas w losowym miejscu miasta; można powiedzieć, że są to misje poboczne misji pobocznych. Inne są oznaczone na mapie i znikają dopiero wtedy, kiedy je  gracz ukończy. Wśród tych są misje polegające na odnalezieniu plecaków z pamiątkami z przeszłości bohatera, misje stacji badawczych, które polegają na rozwiązaniu jakichś zadań, minigry naukowe, czy też zadania robienia zdjęć określonych, kultowych lokalizacji wokół miasta. Za każde z tych misji gracz otrzymuje żetony różnego rodzaju, które pozwalają na rozwój postaci, czy to umiejętności, czy też gadżetów albo strojów.

Może się wydawać, że to jest za dużo, że to wszystko na raz sprawia, że bardzo szybko gracz czuje się znużony albo przytłoczony koniecznością rozgrywania tych wszystkich minigierek. Na szczęście tak nie jest. Żaden z tym elementów nie jest „sztuczny” (no może z wyjątkiem jednego rodzaju misji pobocznych, który polega na łapaniu gołębi). Przeciwnie mogą one sprawić przyjemność (przecież wciąż polega w gruncie rzeczy to „byciu” Spider-manem), a ich wykonywanie ma też praktyczny wymiar – jest nagradzane żetonami.

Podsumowując krótko – gra jest niezwykle grywalna. Myślę, że nawet osoby nie przepadające za komiksami znajdą w niej choć trochę zwykłej frajdy i dadzą się wciągnąć. Szczególnie jeśli seria Arkham przypadła im do gustu; Spider-man czerpie z niej wszystko, co najlepsze, broniąc się przy tym przed wtórnością. Dla fanów Człowieka-pająka natomiast to pozycja obowiązkowa. A przy tym muszę wspomnieć, że gra jest piękna, wystarczy popatrzeć na ten screen z Empire State Building w nocy:

 

 

 

 

 

 

 

 

Rafał Siemko
Autor jaki jest, każdy widzi. Absolwent filologii polskiej, na co dzień pracuje w branży ubezpieczeniowej. Wielbiciel Metalliki, poezji Herberta, Miłosza i Szymborskiej oraz prozy Camusa i Vargasa-Llosy.
Skąd nazwa bloga? Rano czytam, później idę do pracy; po pracy gram na gitarze albo w piłkę nożną. A czas na pisanie znajduję jedynie w nocy. Aktualnie mieszkam w Monachium.
Rafał Siemko on Blogger

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.