„Kto chciałby być krytykiem, gdyby mógł być poetą…” – Jaume Cabre, Cień eunucha

Czekałem z niecierpliwością na tę książkę, od kiedy dowiedziałem się, że Wydawnictwo Marginesy przygotowuje polskie wydanie kolejnej powieści katalońskiego pisarza. Sam Cabre określa Cień eunucha jako swoją najlepszą czy też najbardziej ulubioną powieść. Co więcej, pisarz przyznał, że napisał tę powieść będąc pod silnym wrażeniem filmu Ziemia obiecana Andrzeja Wajdy.

Miquel Gesana został zaproszony przez piękną Julię, koleżankę z redakcji „Czasopisma”, aby opowiedzieć jej o zmarłym niedawno przyjacielu z dzieciństwa, parlamentarzyście, niejakim Bolosie. Spotkanie ma się odbyć w modnej, klasycznej restauracji. Tak się złożyło, że restauracja ta jest bardzo bliska sercu Miguela. Był to jego dom, zanim majątek jego rodziny nie został roztrwoniony. Spotkanie kolegów z pracy przechodzi w swoistą wiwisekcję, rekonstrukcję sagi rodu Gensanów. Rodu tyleż zagadkowego, co nieszczęśliwego.

Motyw domu, w który jest bodźcem do sentymentalnej podróży do przeszłości pojawił się już w  Głosach Pamano. Budynek zyskał nowa fasadę i wystrój, ale właśnie poprzez tę zmianę, przeszłość wraca – wyraża się przez jej nieobecność w teraźniejszości. Zepchnięta w najodleglejsze zakątki podświadomości dochodzi do głosu. Cienie wspomnień nabierają realnych kształtów. Miguel nie był dzieckiem szczęścia. W swoim życiu musiał radzić sobie z pogardą nie tylko ze strony obcych ale też (przede wszystkim) własnej rodziny. Powieść w pewnym sensie jest studium rozpadu więzów rodzinnych, konfliktu pokoleń, który w części jest spowodowany buntem dzieci wobec rodziców a w części zawiścią i nieporozumieniami. W opowieści Miguela znajdziemy niezmierzone pokłady cierpienia i bólu. Główny bohater i wielbiony przez niego wuj Maurycy nie pasowali do swojej rodziny. Nie potrafili się odnaleźć w rzeczywistości rodzinnego interesu włókienniczego. To co ich kusiło, to była sztuka – literatura i muzyka. Oni nie byli do życia, a życie nie było dla nich. Można to określić mianem nieprzystosowania. Sam Gensana czuł niemoc. Próbował się stwarzać, kreować własną tożsamość, własne szczęście. W gruncie rzeczy na niewiele się to zdało. W głębi ducha czuł wciąż niespełnienie; zarówno jako mężczyzna (wielka, nieurzeczywistniona miłość) jak i obywatel swego kraju (pochodził z pokolenia Katalończyków, którzy ucierpieli najbardziej ze strony dyktatury Franco). Miguel mówi, że istnieją trzy sposoby na nieśmiertelność. Pierwszym z nich są dzieci, kolejnym religia, a ostatnim i najbardziej wysublimowanym jest sztuka. On sam odrzuca pierwsze dwa, określa siebie mianem „bezpłodnego agnostyka”. Ostatnią i jedyną możliwością pozostaje dla niego sztuka.

No właśnie, sztuka. Jest to kolejna powieść Cabrego, w którym istotną rolę odgrywa sztuka i jej percepcja. Autor próbuje dotrzeć do jej sensu, istoty. Sztuka jako sposób na osiągnięcie nieśmiertelności, piękna i sensu w życiu, które nie zawsze sens ma (a przynajmniej nie zawsze jest widoczny). W oczach Miguela Gensany sztuka (tutaj: muzyka) jest synonimem szczęścia. A nawet w swojej istocie jest szczęściem. Chciałby osiągnąć coś, co przyniesie mu nieśmiertelność, ale sam nie jest artystą. Nie potrafi wspiąć się na wyżyny geniuszu. Sztuka jest dla niego jednak nieosiągalna – jak wszystko inne zresztą. Dlatego właśnie widzi za sobą cień eunucha, ciągnący się za nim krok w krok.

Jaume Cabre to jeden z niewielu współczesnych pisarzy, którzy piszą erudycyjnie, wykazując zainteresowanie i obycie w różnych dziedzinach wiedzy. Wystarczy wspomnieć, że – o czym też się dowiadujemy w przedmowie autorstwa Anny Sawickiej – struktura powieści odpowiada strukturze Koncertu skrzypcowego Albana Berga. Jest to na pewno pole dla badań muzykologów, ja skromnie ustępuję im pola. Autor wydaje się wyrażać przekonanie, że literatura i muzyka to pokrewne dziedziny sztuki. Tak w jednym jak i w drugim ważna jest konstrukcja, narracja, rytm. W Cieniu eunucha pisarz swobodnie przeplata poszczególne motywy, czasami powraca do tematów, stosuje autocytaty. To wszystko składa się na subtelną muzyczność powieści.

Nowa powieść Jaume Cabre nie jest lekturą łatwą. Cabre jest erudytą; język powieści, narracja, jej rytm sprawiają, że czytelnik czuje niewątpliwą satysfakcję z obcowania z wartościową literaturą. Najważniejsze jest to, że autor panuje nad językiem i narracją – w Głosach Panamo miałem czasami wrażenie, że przedkłada formę nad treść.

 

Jaume Cabre, Cień eunucha, przełożyła Anna Sawicka, Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2016.

Tekst pierwotnie ukazał się w portalu Booklips.pl

Rafał Siemko
Autor jaki jest, każdy widzi. Absolwent filologii polskiej, na co dzień pracuje w branży ubezpieczeniowej. Wielbiciel Metalliki, poezji Herberta, Miłosza i Szymborskiej oraz prozy Camusa i Vargasa-Llosy.
Skąd nazwa bloga? Rano czytam, później idę do pracy; po pracy gram na gitarze albo w piłkę nożną bądź squasha. A czas na pisanie znajduję jedynie w nocy.
Rafał Siemko on Blogger

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *