Święty nasz powszedni – Jewgienij Wodołazkin, Laur

Laur to książka-zjawisko. Bo choć czasy, kiedy hagiografia była w cenie, dawno minęły, to powstała ta powieść w duchu średniowiecznych żywotów świętych. Jej bohater, Arsenij był zwany jurodliwym – świętym szaleńcem, nienawidzonym i szanowanym jednocześnie. Sam autor mówił, że jego bohater jest postacią fikcyjną, ale złożoną z wielu prawdziwych postaci rosyjskich świętych. Jego losy przyjdzie śledzić czytelnikom.

Akcja powieści umiejscowiona jest w XV wieku. Osłabiona po porodzie matka Arsenija poprosiła swego ojca o zajęcie się malcem. Przygarnięty przez dziadka, który wtajemniczył go w tajniki zielarstwa i znachorstwa, Arsenij wzrastał i poznawał tajemnice życia i śmierci. Szczególnie śmierć cały czas była mu bliska, czuł ją w powietrzu. Potrafił poznać, kiedy po kogoś przychodziła. Sam się jej nie bał i dlatego też nie obawiał się chorób. Stąd też chciał za wszelką cenę pomagać chorym. Nawet z narażeniem życia. Widział za dużo zła i cierpienia, dlatego postanowił udać się do pustelni. Odosobnienie było dla niego naturalną konsekwencją doświadczeń życia. Samotność miała dać mu ukojenie.

Arsenij był uważany przez współczesnych za wysłannika Boga na Ziemi. Nazywany nie tylko jurodliwym, ale również Nawiedzonym; jego gesty i czyny nie zawsze były zrozumiałe, to dla ludzi coś znaczyły, były bramą do świata poza naszą namacalną rzeczywistości. Ten boski szaleniec był jednak bardzo ludzki. W swoim życiu kochał, był kochany, cierpiał, błądził. Nie był świętym idealnym, doskonałym od urodzenia aż do śmierci.  Wciąż prześladowało go poczucie utraty i wielkie poczucie winy za śmierć ukochanej. Ta wspólnota w cierpieniu zbliża bohatera do ludzi wszystkich czasów. Tajemnica jego szaleństwa jednocześnie jest zastanawiająca i pociągająca. Arsenij jest w ciągłym ruchu, wędruje po świecie a czytelnik przemieszcza się razem z nim. Przygląda się złu i całemu cierpieniu, jakie przetacza się przez krainy, które nawiedza. Historia nie jest dla niego tajemnicą. Dla ludzi średniowiecza wszystko, co miało miejsce, miało źródło w moralności ludzkiej. Katastrofy naturalne, Historia (jako byt ponadnaturalny, obejmujący całość wydarzeń na świecie, zarówno globalnych jak i lokalnych) są wynikiem uczynków każdego człowieka. Ta wizja każe nam zastanawiać się, czy sukces książki w Rosji i zagranicą wynika z tęsknoty za czasami, kiedy ludzie czuli nad sobą oko opatrzności.

Narracja utrzymana jest w tonie przypowieści. Stylizowana na średniowieczne pisma żywotów świętych. Być może trochę na gawędę ze względu na dosyć luźny i płynący swobodnie tok wypowiedzi i używaną nagminnie mowę zależną. Jak pisałem na początku, Laur to książka-zjawisko. Zarówno pod względem formalnym, warsztatowym jak i światopoglądowym. Sięga do tradycji mistycznych, aby dać przeciwwagę współczesnemu przekonaniu, że jedyną tajemnicą istnienia jest to, że tajemnicy nie ma.

 

Jewgienij Wodołazkin, Laur, tłumaczyła Ewa Skórska, Zysk i s-ka, Poznań 2015.

Tekst pierwotnie ukazał się w portalu Booklips.pl

Rafał Siemko
Autor jaki jest, każdy widzi. Absolwent filologii polskiej, na co dzień pracuje w branży ubezpieczeniowej. Wielbiciel Metalliki, poezji Herberta, Miłosza i Szymborskiej oraz prozy Camusa i Vargasa-Llosy.
Skąd nazwa bloga? Rano czytam, później idę do pracy; po pracy gram na gitarze albo w piłkę nożną bądź squasha. A czas na pisanie znajduję jedynie w nocy.
Rafał Siemko on Blogger

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *