Pomyślę o tym jutro, Katarzyna Michalik-Jaworska

Dziś jest trudny dyżur. Mamy wiele „złomków”. Złomkami nazywamy dzieci które już nie rokują. Mówimy o nich tak, aby się do nich nie przywiązać[1]

Marta jest pielęgniarką na oddziale kardiologii dziecięcej. Każdego dnia widzi dziesiątki ciężko chorych dzieci, którym nie potrafi pomóc, może jedynie ulżyć im w bólu, stąd na próbę zostaje wystawione jej sumienie, poczucie sprawiedliwości oraz jej wytrzymałość na ból i cierpienie.

Jej małżonek Marcin jest policjantem. Oboje od kilku lat starają się o dziecko, ale bezskutecznie. Marta nie może donosić ciąży. Kiedy po raz kolejny zachodzi w ciążę nie czuje radości, a jedynie obawę przed kolejnym zawodem. Z jednej strony bardzo boi się, że ponownie poroni, ale też obawia się, że jeśli urodzi dziecko będzie ono chore, jak te, którymi opiekuje się w szpitalu. Z tego też względu o swoim stanie nie informuje męża, aby nie robić mu nadziei, a Marcin po sześciu latach bezskutecznych starań o potomka opuszcza zrozpaczoną żonę.

Marta podzieliła swoje życie na dwie części: osobistą i zawodową. Kiedy pracuje daje ponosić się emocjom, choć tego stara się unikać. Widok tak wielkiego, choć niezawinionego cierpienia jest jednak tak wielki, że jest nie do zniesienia. W sferze osobistej natomiast jest słaba i bezbronna. Nie potrafi podjąć żadnej decyzji, wiecznie odkłada wszystko na kolejny dzień, znajduje się w permanentnym zawieszeniu, potrafi jedynie pocieszać siebie słowami: „pomyślę o tym jutro”. Bohaterkę spotykamy w sytuacji, kiedy jej życie wali się w gruzy. Powoli zaczynają erodować kolejne warstwy jej tarczy ochronnej, kruszy się fasada, za którą się skrywa przed światem. Marta wkrótce staje się emocjonalnie obnażona, wystawiona na ciosy i wiecznie odkłada najważniejsze decyzje na jutro. Boi się konfrontacji. Nie potrafi nawet dojrzeć niedojrzałości swojego męża, dla którego potomek był celem w życiu, a żona została w pewnym sensie sprowadzona do roli inkubatora. Jej wartość była mierzona według zdolności do urodzenia dziecka.

Może się wydawać, że jest to tak zwana proza kobieca. Pragnę uspokoić wszystkich panów – tak nie jest. Powieść dotyka tajemnicy niezawinionego cierpienia, niewspółmiernego do popełnionych czynów. Zwykliśmy łączyć winę z cierpieniem, a raczej cierpienie i ból z winą, ale gdy ofiarami są niewinne dzieci, które niekiedy od razu po porodzie są przekazywane do szpitala w jaki sposób możemy to wyjaśnić? Podobne pytanie zadał Iwan Karamazow, jednak Katarzyna Michalak-Jaworska nie roztrząsa tego problemu, dotyka tej tajemnicy, ale nie daje odpowiedzi.

 

Katarzyna Michalik-Jaworska, Pomyślę o tym jutro, Wydawnictwo Dobra Literatura, Słupsk 2014.

Tekst pierwotnie ukazał się w portalu NoirCafe.pl

 

[1] s. 32

Rafał Siemko
Autor jaki jest, każdy widzi. Absolwent filologii polskiej, na co dzień pracuje w branży ubezpieczeniowej. Wielbiciel Metalliki, poezji Herberta, Miłosza i Szymborskiej oraz prozy Camusa i Vargasa-Llosy.
Skąd nazwa bloga? Rano czytam, później idę do pracy; po pracy gram na gitarze albo w piłkę nożną bądź squasha. A czas na pisanie znajduję jedynie w nocy.
Rafał Siemko on Blogger

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *