Uśmiech klowna – Nicholson. Biografia

Od najmłodszych lat Jack Nicholson zdradzał wielki talent aktorski. Występował w teatrach szkolnych i już jako nastolatek zdobywał uznanie zarówno nauczycieli, jak i kolegów. Jak sam mówił, teatr wybrał tylko dlatego, bo był za niski, aby dostać się do drużyny koszykówki, co było jego największym marzeniem (do dzisiaj jest wielkim fanem Los Angeles Lakers).

Dom rodzinny nie był dla Nicholsona miejscem, które wspomina miło. Był stale przeganiany z kąta w kąt, nie potrafił ułożyć relacji z matką. Ojca nie miał okazji poznać. Ethel May wyrzuciła go z domu z powodu alkoholizmu. W takiej atmosferze wychowywał się młody Jack, co – paradoksalnie – w jakiś sposób pomogło mu w dorosłym życiu i karierze:

Aktorstwo było dla niego czymś naturalnym – poprzez dzieciństwo pełne rozczarowań, dom w Neptune City, w którym nic nie wyglądało tak jak trzeba. W jego rodzinie każdy odgrywał jakąś rolę i to z powodzeniem. Jack nie uczył się gry od nauczycieli Metody Stanisławskiego czy Marlona Brando. Nauczył się aktorstwa od June, Lorraine, Johna, Shorty`ego, Dona, a przede wszystkim od Ethel May[1].

Na zaproszenie siostry pojechał do Hollywood. Zaczął pracować w fabryce zabawek, następnie – w studiu MGM (sortował listy). Jego pierwsza próba dostania się do świata filmu była wielką porażką. Na próbie wypadł fatalnie. Jack zaczął prowadzić imprezowe życie. Wprowadził się do mieszkania swoich przyjaciół, które wkrótce uzyskało reputację najbardziej szalonego domu w Hollywood. Imprezy trwały na okrągło, wódka lała się strumieniami, narkotyki były na porządku dziennym, kłębił się dym ze skrętów, trwały całonocne orgie seksualne. Jedyne, czego brakowało, to jedzenia w lodówce. Pierwsze doświadczenia z LSD – jak twierdzi Nicholson – odmieniły jego życie. Ponoć miał ujrzeć oblicze Boga i odkryć swoje prawdziwe, powściągane dotychczas emocje związane z dzieciństwem. Nicholson miał się po latach dowiedzieć, że jego rodzina skrywa wielką tajemnicę, która nie powinna być odkryta.

Jack Nicholson zaczynał karierę filmową, grając w produkcjach Rogera Cormana, reżysera filmów klasy B, realizowanych minimalnym kosztem i naśladujących Hollywoodzkie przeboje. Nicholson najczęściej grywał postacie w typie Jamesa Deana bądź Marlona Brando, którzy na długo ustalili kanon męskich bohaterów. Wszystkie wytwórnie miały wtedy swoich Deanów i Brandów. Co ciekawe – u Cormana Nicholson miał również bardzo duży wkład w scenariusze i listy dialogowe. W wielu filmach miał swój udział pisarski i z bardzo dobrym skutkiem. Jego pierwszy film to The Cry Baby Killer, niezależna produkcja opowiadająca o młodości pełnej nieporozumień, szalonej i płynącej w szybkim tempie. Jack zwrócił na siebie uwagę producenta intensywnością, niebanalną aparycją oraz ciętym dowcipem. W tym filmie został wystylizowany na Marlona Brando, który wówczas święcił największe tryumfy. Zresztą Marlon Brando był wielkim wzorem dla Jacka. W latach osiemdziesiątych, aby być bliżej swojego idola, Nicholson kupił dom w bezpośrednim sąsiedztwie Brando. Choć się nie przyjaźnili, ale utrzymywali raczej sztywne, sąsiedzkie stosunki, Jack po jego śmierci kupił posiadłość, aby mieć pewność, że duch wielkiego aktora nigdy stamtąd nie zniknie.

Trampoliną, na której Nicholson wybił się ku wielkiej karierze, był Easy rider – dzisiaj już film kultowy. To właśnie ta produkcja o motocyklistach sprawiła, że Jack zaczął być rozpoznawalny i mógł wybierać, z kim chce współpracować, a z kim – nie. Eliot przywołuje też bardzo ciekawą historię tego filmu, z perypetiami producenckimi, obsadowymi i edytorskimi. W końcu dochodzi do momentu, gdy Nicholson podpisuje kontrakt na film Chinatown, który miał wyreżyserować Roman Polański. Właśnie on wprowadził Nicholsona do panteonu wspaniałych aktorów, ale na status najwspanialszego musiał jeszcze nieco poczekać, a dokładnie rok, do kultowego i wyśmienitego Lotu nad kukułczym gniazdem, który był jego popisem gry aktorskiej oraz wielkim sukcesem artystycznym i kasowym. Właśnie za Lot… Nicholson otrzymał swojego pierwszego Oscara. W tym filmie osiągnął szczyt swojego kunsztu, niemal dotykając geniuszu (a może powinienem napisać to zdanie bez słowa „niemal”?). Pytanie pozostawało tylko jedno – jak długo na tym szczycie pozostanie? Jego rozrywkowe usposobienie z pewnością nie sprzyjało wielkości artystycznej.

Nicholson. Biografia to pochłaniająca wędrówka przez bogatą filmografię Jacka Nicholsona. Jego życie przebiegało od filmu do filmu. W swojej książce Eliot przywołuje kilka niezwykle ciekawych anegdot dotyczących filmów i ról Jacka. Każdy projekt, w który się angażował, był dla niego wyzwaniem okupionym ciężką pracą. Sprawą honoru było dla aktora wywiązywanie się ze swoich obowiązków. Tylko raz w całej karierze się zdarzyło, aby nie stawił się na plan filmowy – przy okazji kręcenia Lśnienia. Miał wtedy wypadek i nabawił się kontuzji kręgosłupa. Jego poświęcenie dla pracy jest o tyle zastanawiające, o ile między jednym a drugim filmem prowadził życie imprezowicza.

Śledzimy jego wzloty i upadki, zarówno w karierze aktorskiej, jak i w życiu prywatnym. Nie jest to z pewnością hagiografia, Nicholson jest mimo artystycznej wielkości dwuznaczną postacią. Był niepoprawnym kobieciarzem, uwodzicielem i miał całe mnóstwo kochanek, choć w tym samym momencie pozostawał w stałym związku. Nigdy jednak nie dążył do ustatkowania bądź sformalizowania związków. Coraz nowsze romanse służyły mu do udowodnienia samemu sobie i innym, że wciąż jest prawdziwym, pełnowartościowym samcem. Choć po Batmanie stał się najbogatszym aktorem świata, dążył do zdobycia tego, czego nie można przeliczyć na dolary – uznania. Chciał zdobyć miano największego aktora Hollywood. O tym właśnie jest ta książka – drodze do spełnienia ambicji i marzenia.

 

Marc Eliot, Nicholson. Biografia, tłumaczenie Marta Szelichowska, Wydawnictwo Axis Mundi, Warszawa 2013.

 

Tekst pierwotnie ukazał się w portalu NoirCafe.pl

 

[1] Marc Eliot, Nicholson. Biografia, tłumaczenie Marta Szelichowska, Wydawnictwo Axis Mundi, Warszawa 2013, s. 18. June oraz Lorraine to siostry Jacka, John – ojciec, Shorty i Don byli jego szwagrami, a Ethel May – matką.

Rafał Siemko
Autor jaki jest, każdy widzi. Absolwent filologii polskiej, na co dzień pracuje w branży ubezpieczeniowej. Wielbiciel Metalliki, poezji Herberta, Miłosza i Szymborskiej oraz prozy Camusa i Vargasa-Llosy.
Skąd nazwa bloga? Rano czytam, później idę do pracy; po pracy gram na gitarze albo w piłkę nożną bądź squasha. A czas na pisanie znajduję jedynie w nocy.
Rafał Siemko on Blogger

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *