Zło nakłada twarz normy. O poezji W.S. Merwina

Imię powietrza to doskonałe wprowadzenie do poezji Williama Stanleya Merwina. Zbiór zawiera wybór wierszy z czternastu tomów amerykańskiego poety, napisanych w ciągu sześćdziesięciu lat. Tomik został wydany przez Wydawnictwo Znak z okazji przyznania poecie Międzynarodowej Nagrody Literackiej im. Zbigniewa Herberta. Sam Merwin wyznał, że „żadna forma ukoronowania jego pracy nie sprawiłaby mu większej przyjemności”. Amerykanin znał Herberta osobiście, darzył go prawdziwą sympatią, a co równie ważne – Herbert (jak i inni polscy powojenni poeci) miał duży wpływ na jego twórczość, szczególnie z tego względu, że Merwin podobnie jak oni widział głęboki związek poezji z życiem. Poezja wypływa z wewnętrznej potrzeby kompletności doświadczenia poprzez odkrycie mitycznego aspektu życia.

Człowiek nie jest częścią natury, ale raczej jej pogwałceniem – nie tyle agresorem, ile raczej niepasującym elementem całości. Przejawia się to w relatywizmie moralnym i pustce emocjonalnej, które są środkiem i powodem podporządkowywania sobie wszechświata. Merwin zauważa jednak, że człowiek jest wyjątkowym stworzeniem w skali wszechświata, ponieważ jedynie on potrafi ocenić, co jest dobre, i tworzy systemy moralne, ale też ubolewa, że tak łatwo pozwala na dewaluację dawnych wartości, jak pisze: „zło/ Nakłada twarz normy/ I wznosi miasta”. Ale też istnieje coś takiego jak sumienie, które sprawia, że człowiek potrafi wyrazić sprzeciw złu, naturalnemu w świecie zwierząt (poeta nazywa zjadanie przez zwierzęta swoich ofiar „morderstwem”),  i używa też w stosunku do zwierząt pojęć czysto ludzkich, niejako zrównując faunę z ludźmi („biesiada borsuka”). Możemy się tylko zastanawiać, czy to, co się dzieje w zgodzie z naturą, może być rozpatrywane w kategoriach dobra i zła. Na pewno należy tak oceniać czyny człowieka, ponieważ – jak już mówiliśmy – jedynie on jest w stanie to robić i ma wpisane w swoją naturę wyczulenie na zło, jak pisze Merwin: „Gdybym nie był człowiekiem, nie wstydziłbym się niczego”. Człowieczeństwo to nie jest tylko kwestia rozumu, lecz także używania go zgodnie z przeznaczeniem – aby wybierać dobro, a przynajmniej odrzucać zło jako tę rzecz, która nas zawstydza.

W poezji laureata nagrody imienia Herberta  jest stale obecna noc – szczególnie jedna jej pora. Wtedy, kiedy już ustępuje dniu, ale jeszcze nie do końca. Pozostajemy wciąż w porze przedświtu, porze, w której śmierć i przemijanie są we władzy i nie pozwalają jeszcze tryumfować życiu. Łączy się to też z faktem, że przywoływana już śmierć jest jedną z głównych sił obecnych w tej poezji. Z jednej strony jest przeczuwana i wyczekiwana jednostkowo (tutaj: przez podmiot liryczny), ale z drugiej – jest też wszechobecna, jest częścią istnienia. W utworze Imię powietrza widzimy obraz, w którym podmiot liryczny przygląda się ukochanemu psu. Pies jest już coraz starszy i coraz trudniej nabrać mu powietrza w płuca. Zwierzę czuje zbliżającą się śmierć, ale nieśmiało próbuje ją obłaskawić, aby z niego zrezygnowała. Instynkt życia jest bardzo silny, ale nawet pies podświadomie wie, że koniec jest nieunikniony i naturalny, dlatego już tylko „stoi tam, nie pytając”. Z drugiej strony można znaleźć w poezji Merwina przekonanie, że śmierci nie należy się lękać, ponieważ życie daje ludziom nieskończenie wiele możliwości do realizacji. Najważniejsze jest to, co można zrobić ze swoim życiem. Byty istnieją – o czym poeta opowiada w wierszu Nienapisane ­– już w sferze przypuszczeń, jeszcze niezrealizowane, ale już potencjalnie obecne i przez to warte kontemplacji.

W.S Merwin odbiera Nagrodę im. Herberta; fot. Fundacja im. Zbigniewa Herberta

Słysząc nazwy tych dolin to wiersz, który najwyraźniej i najlepiej wykłada jeszcze jeden, bardzo ważny element filozofii poezji Merwina – fakt, że nazwa konstytuuje byt. Według niego aby zrozumieć byt, należy nadać mu nazwę, a samo poznanie i zrozumienie są wewnętrzną koniecznością ludzkości – koniecznością poznania i uchwycenia rozumem tego, co jest nieuchwytne, ponad fizycznym istnieniem. W utworze Do słów poeta wypowiada przejmującą prośbę:

wy które byłyście
stworzone by dać początek
wy które zostałyście wykrzyczane
wy które zostałyście wymówione
by dać początek
by powiedzieć niewypowiedziane

drogocenności starożytne
i bezradne

powiedzcie to

Łączy się to z wymową wiersza Tracimy język, w którym poeta ubolewa nad ubożeniem naszego języka, zasobu leksykalnego i utraty pierwotnej konieczności do nazywania, a tym samym definiowania bytów. Zapominając słowa i pojęcia, człowiek anihiluje byty, które niegdyś były elementami świata naszych przodków. Słowa mają niepojętą moc tworzenia, ale też uśmiercania. Merwinowi chodzi tutaj o aspekt subiektywny (nie)istnienia, gdyż jak wyjaśnia w wierszu Zapomniane strumienie, zapominając o źródle, nie sprawimy, że przestanie ono płynąć. Obiektywnie będzie ono istniało, ale subiektywnie pogrąży się w nicości. Można się tylko zastanowić, czy i na ile taka śmierć nie jest w istocie równoznaczna ze śmiercią obiektywną, bo według poety można traktować je jednakowo. Dopiero ostatnie dwa tomy wierszy to zmiana tonu i obrazowania. Poeta pozostawia ciemny, apokaliptyczny ton na rzecz poszukiwania i wyodrębniania piękna i dobra w szarym świecie. Utwory będą miały odtąd źródło w więzi człowieka z naturą. Życie i jego celebracja stają się centrum tej twórczości, ponieważ w istocie jest ono magicznym mariażem piękna i tajemnicy.

Poezja W.S. Merwina powinna być szczególnie bliska polskiemu czytelnikowi, ponieważ jest wiele podobieństw w jej filozofii do filozofii utworów polskich poetów, m.in. Herberta, Miłosza i Szymborskiej. Wiersz Palma niesie bardzo podobne przesłanie do utworu Sroczość Czesława Miłosza. Mówi, że byt ma pewne własne cechy, właściwe jedynie jemu i immamentnie wpisane w jego definicję, które istnieją niezależnie od jego woli, ale to one właśnie tworzą i konkretyzują jego istnienie. Poeta dopuszcza zmiany, przechodzenie z jednej formy w drugą, przepoczwarzanie się istnienia, ale skutkuje to zmianą tych cech, porzucenia jednych na rzecz drugich. Odnajdziemy też tropy prowadzące do poezji naszej noblistki Wisławy Szymborskiej. W utworze już wspominanym, Nienapisane, nietrudno wychwycić podobną strategię twórczą – definiowanie przez zaprzeczanie – do strategii Szymborskiej w jej wierszu Dworzec. Poeci mają też podobny stosunek do ludzi, ich miejsca we wszechświecie i jego historii. Oboje są świadomi tego, że człowiek nie jest pierwszą istotą, która zamieszkiwała ziemię.  Z tego powodu darzą wielkim szacunkiem te gatunki, które były wcześniej, naszych poprzedników, którzy osiągnęli przywilej życia wcześniej od nas. Oboje wyrażają też bezgraniczne zdziwienie kruchością losów ludzkich – wystarczyłaby jedna, choćby najmniejsza zmiana i całe życie mogłoby się potoczyć całkiem inaczej.

W końcu musimy też pamiętać o tym, który jest patronem nagrody przyznanej Merwinowi, czyli Zbigniewie Herbercie. Uważny czytelnik może zauważyć wiele wspólnych elementów dla poezji obu artystów. W centrum uwagi oraz głównym elementem obrazowania poetyckiego Amerykanina są przedmioty. Rzeczy codziennego użytku, które pozostają w swoistej łączności z człowiekiem, są częścią jego istnienia, przez nie właśnie realizuje się jego byt. Dla polskiego poety świat przedmiotów był jednym z ważniejszych tematów. Na ich przykładzie udowadniał człowiekowi jego niestałość i relatywizm, podczas gdy stołek był zawsze wierny, a kamyki zawsze będą „patrzeć/ okiem spokojnym bardzo jasnym”. W zbiorze odnajdziemy także wiersz zatytułowany Dedykowane rowerowi Zbigniewa Herberta, który podejmuje ideę wyrażoną przez polskiego poetę w jego Studium przedmiotu oraz w przywołanym już Nienapisane, że byt powołany do życia w wyobraźni jest równie prawdziwy, a na pewno bardziej warty kontemplacji i piękniejszy niż przedmiot rzeczywisty. W Studium przedmiotu Herbert pisze:

masz teraz
pustą przestrzeń
piękniejszą od przedmiotu
piękniejszą od miejsca po nim

jest to przedświat
biały raj

wszystkich możliwości
możesz tam wejść
krzyknąć
pion poziom

uderzy w nagi horyzont
prostopadły piorun

możemy na tym poprzestać
i tak już stworzyłeś świat

Te słowa wyrażają przekonanie, że prawdziwe piękno i siła kryją się w wyobraźni, w tym, co może się stać. „Przedświat” – jak mówi poeta – to niezrealizowane jeszcze możliwości, które mają o wiele większą wartość niż rzeczy istniejące realnie, ponieważ nie są ograniczone przez materię. Dlatego mogą być wszystkim, o czym tylko człowiek może sobie zamarzyć. Merwin pisze natomiast o rowerze Herberta:

Nawet jeśli naprawdę
nigdy Cię nie miał
mógł przecież za Tobą potajemnie
tęsknić

więc w swych marzeniach znał
każdy Twój szczegół
blask szprych i chromowanych części
zapach smaru i gumy
czarne kłykcie łańcucha

Odnajdujemy pokrewieństwo dusz obu artystów, którzy mimo różnych doświadczeń życiowych i tradycji są sobie niezwykle bliscy. Mieli jednakowy stosunek do świata idei, przedmiotów i obaj podziwiali niepohamowaną siłę stwórczą wyobraźni. Warto zauważyć, że można dostrzec również nawiązania do klasycyzmu Herberta, które u autora Imienia powietrza odnajdujemy w przekonaniu poety o stałym kontakcie i łączności ludzkości z przodkami. Są oni wciąż obecni przez wspomnienie oraz przez naturalną ciągłość czasu i pokoleń. Pamięć jest tym, co utrzymuje tę niezwykłą, acz konieczną łączność (Chleb z masłem, Rozpoznanie, Wiosna).

Imię powietrza to pozycja obowiązkowa dla wszystkich miłośników poezji. Merwin być może nie jest jeszcze uznawany za poetę najważniejszego w swoim kręgu, ale ważne jest to, że Amerykanin jest w swojej twórczości mocno zeuropeizowany, a co więcej – poprzez duchowe pokrewieństwo z najwybitniejszymi polskimi poetami XX wieku (Miłosz, Herbert, Szymborska) będzie dla nas bardzo swojski.

 

Tekst pierwotnie ukazał się w portalu NoirCafe.pl

W.S. Merwin, Imię powietrza, Wydawnictwo Znak, Kraków 2013.
Rafał Siemko
Autor jaki jest, każdy widzi. Absolwent filologii polskiej, na co dzień pracuje w branży ubezpieczeniowej. Wielbiciel Metalliki, poezji Herberta, Miłosza i Szymborskiej oraz prozy Camusa i Vargasa-Llosy.
Skąd nazwa bloga? Rano czytam, później idę do pracy; po pracy gram na gitarze albo w piłkę nożną bądź squasha. A czas na pisanie znajduję jedynie w nocy.
Rafał Siemko on Blogger

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *