What the F. Co przeklinanie mówi o naszym języku, umyśle i nas samych

Benjamin K. Bergen napisał książkę, która zafascynuje wszystkich zainteresowanych językiem, jego normami oraz różnicami kulturowymi. Sięgnie po nią jednak o wiele szersze grono odbiorców, ponieważ podejmuje tematy tabu zazwyczaj cieszące się wielkim zainteresowaniem. Wartością What the F. jest jednak fakt, że nie jest to felieton ani swobodna dywagacja ale pozycja (popularno)naukowa, poparta rzeczową argumentacją, osadzona w twardych dowodach. What the F. to bardzo dobrze zrealizowany artykuł badawczy. Benjamin Bergen dokłada wszelkich starań, aby wyjaśnić pojęcia i teorie, które pojawiają się w jego tekście, a nawet przedstawia niezbędne statystyki, rysuje tabele i wykresy, które wyjaśniają jego argumenty. Nauka prowadziła już wcześniej badania dotyczące wulgaryzmów oraz tego, jak nasz mózg na nie reaguje, jednakże nie mogła przebić się przez (auto)cenzurę obyczajową i nie było do tej pory naukowca bądź grupy badawczej, którzy zajęliby się problemem przekrojowo i wydobyli z niego esencję. A jest to przecież temat fascynujący i podejmowany nie tylko dla – przepraszam za kolokwializm – „heheszków”. Wulgaryzmy mają własną, charakterystyczną tylko dla nich gramatykę i składnię. Mają charakterystyczne cztery grupy źródeł semantycznych, na bazie których powstają, mają nawet swoje własne miejsce w mózgu.

Muszę uprzedzić wszystkich, którzy będą chcieli (choćby z ciekawości) zajrzeć do książki – nie jest ona w żaden sposób ocenzurowana, wulgaryzmy nie są wykropkowane, jak ja to robiłem w niniejszej recenzji. Przekleństwa w niej użyte też nie są tymi „słabszymi” ale przeciwnie – będą to słowa najgorsze z najgorszych, używane często i bez skrupułów. Bergen traktuje słowa jako podmiot swojej pracy i nie zamierza się jakoś ograniczać. Osobiście nie czułem się tym zbyt urażony ani zniesmaczony. Ale wiem, że ludzie mają różne wrażliwości ktoś może się tak poczuć. A What the F nie jest książką o lekkich, spowszechniałych już niemal wulgaryzmach, takich jak „cholera” i „suka”, które występują choćby w telewizji. Są tam „poważniejsze” słowa, takie jak: p….olić, ci.a, ku..s, cza…ch. Nie są one jednak w żaden sposób wykropkowane ale podane w pełnym brzmieniu.

całość przeczytasz w portalu Mądre Książki

Rafał Siemko
Autor jaki jest, każdy widzi. Absolwent filologii polskiej, na co dzień pracuje w branży ubezpieczeniowej. Wielbiciel Metalliki, poezji Herberta, Miłosza i Szymborskiej oraz prozy Camusa i Vargasa-Llosy.
Skąd nazwa bloga? Rano czytam, później idę do pracy; po pracy gram na gitarze albo w piłkę nożną bądź squasha. A czas na pisanie znajduję jedynie w nocy.
Rafał Siemko on Blogger

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *