Dramat władzy. Bolesław Śmiały w Teatrze Polskim

Scenariusz spektaklu powstał na podstawie utworów Stanisława Wyspiańskiego: dramatów – Bolesław Śmiały, Skałka; Argumentum do dramatu Króla Bolesława i Biskupa Stanisława; Not do Bolesława Śmiałego; rapsodów – Bolesław Śmiały, Święty Stanisław. O sporze króla z biskupem krakowskim wspomina Gall Anonim w swoich Kronikach oraz Wincenty Kadłubek. Według Kadłubka gdy król przebywał na Rusi, w Polsce wybuchło powstanie. Zaniepokojeni możni wrócili do kraju i zaprowadzili porządek. Pozostawiając króla poza krajem, narazili go na niebezpieczeństwo, Bolesław więc zaczął po powrocie represjonować tych, którzy go opuścili na wojnie. W ich obronie stanął biskup Stanisław. Według legendy przekazywanej przez tradycję kościelną monarcha własnoręcznie zasztyletował biskupa sprawiającego posługę przy ołtarzu. Historycy jednak przychylają się do wersji, w której kapłan został skazany przez sąd świecki za zdradę stanu (został nazwany łacińskim słowem traditor u Galla Anonima) na obcięcie członków. Bolesław prowadził politykę zmierzającą do centralizacji władzy, co doprowadziło do antykrólewskiego buntu, na czele którego stanął wyniesiony później na ołtarze biskup Stanisław. To wydarzenie stało się zarzewiem konfliktu władzy świeckiej z duchową, a dzisiaj jest przyczynkiem do dyskusji nad ich hierarchią i stosunkiem, która teraz rozgrywa się również na deskach teatru.

Od początku spektaklu Bolesław Śmiały jest przedstawiony jako dziwkarz, opój i tyran. Skupiony tylko na sobie, spętany w sidłach pożądania z pogańską kobietą. Zagadkowe tatuaże zdobią jej ciało, jej ruchy są dzikie, nieokiełznane, pełne zwierzęcej pasji. Z wyglądu nieco przypominała celtycką druidkę. Cały konflikt między kapłanem i władcą jest nieco powierzchownie opisany, brak jest jego genezy. Widz zostaje postawiony w samym środku istniejącego sporu, któremu przewodzi brat Bolesława oraz biskup Stanisław. Przez większość spektaklu biskup Stanisław jest niewidoczny, pojawia się na scenie jedynie trzy bądź cztery razy, aby oskarżyć króla o tyranię i brak miłości do poddanych. Wydaje się, że najpoważniejszymi zarzutami, jakie kapłan stawia monarsze, są brak pokory i przekraczająca granice królewskiej władzy buta. Bolesław jednak nie mógł wybaczyć zdrady, ponieważ jest to największa zbrodnia przeciw panującemu, jaka może się wydarzyć. Jest jednak targany wewnętrznymi sprzecznościami. Nie chce być bratobójcą, ale nie może też zdrady wybaczyć. Chce być usprawiedliwiony przed samym sobą i najwierniejszymi czeladnikami. Chce przede wszystkim uzasadnić krwawą zemstę przez potraktowanie jej jako należne mu prawo. Nie bez znaczenia jest wpływ, jaki wywiera na króla jego kochanka. Być może kobieta spełniała taką samą funkcję jak czarownice dla Makbeta – była uosobieniem jego ambicji, żądzy sławy. Było w niej także nieco z Lady Makbet – popychała go do czynu. „Wybierz krew” – co chwilę krzyczy do króla – „Wybierz krew i sławę!”. Z jej postacią konotują takie pojęcia jak: pożądanie, ambicja, sława, czyn. Przez to można dojść do wniosku, że pośrednio rozgrywa się na naszych oczach również konflikt ciała i duszy.

Nie można uprościć sporu do prostego antagonizmu: władza duchowa – władza świecka. Jest on nieco bardziej wyrafinowany. Należy zauważyć – co sam Bolesław widzi – że tradycyjnie rzecz biorąc, władza oponentów pochodzi od Boga. Król jako pomazaniec boży i biskup jako sługa boży. Wchodząc w głąb istoty tego konfliktu, okazuje się, że jest on duchowo-duchowy, z jednym małym (ale bardzo istotnym) niuansem: król otrzymał od Boga władzę nad ludem, także świecką, władzę ustanawiania praw związanych z funkcjonowaniem państwa jako konstrukcji społecznej. Biskup spełnia funkcję służebną. Postaci głównych bohaterów są przedstawiane w sztuce nieco stronniczo. Przynajmniej pozornie król jest tu czarnym charakterem. Pozytywnego bohatera w zasadzie raczej nie ma. Biskup jest zgoła nieobecny, pojawia się na scenie tylko od czasu do czasu, ale widać, że Wyspiański przy konstrukcji tej postaci tchnął w nią pozytywne cechy, przede wszystkim pokorę i miłość do ludzi, których Bolesławowi brak. Punktem kulminacyjnym jest śmierć Stanisława. Zgodnie z tradycją Kościoła, tak też w wizji Wyspiańskiego, biskup zginął ugodzony sztyletem króla, pełniąc posługę przy ołtarzu, w chwili podniesienia Najświętszego Sakramentu. Był to zamach nie tylko na człowieka w sutannie, lecz także na instytucję Kościoła, religii i wiary.

Czy Kościół może wzywać rządzących do zmiany sposobu rządów, zmiany prawa? Czy może wzywać do otwartego buntu? Czy król-pomazaniec boży ma prawo do karania śmiercią za największe przestępstwo (używając nomenklatury kościelnej, która w przypadku monarchy również ma zastosowanie – grzech) przeciw niemu, czyli zdradę? Czy w świetle powyższego Bolesław mógł zabić Stanisława? Te pytania zostają zadane przez Wyspiańskiego, wydaje się, że pisarz odpowiada na nie jednoznacznie, ale jednak dużo treści jest przemycanej między wierszami przez niedopowiedzenia, ledwie zarysowane problemy, wątki, które odpowiednio rozwinięte mogłyby rzucić nieco światła na wymowę spektaklu.

Bolesław Śmiały jest spektaklem ciekawym, poruszającym aktualne problemy, osadzone w historii naszego kraju. Mimo dosyć stronniczego rozłożenia akcentów, wymowa nie jest tak jednoznaczna, jakby się na pierwszy rzut oka wydawało, szczególnie w świetle ostatniego monologu aktora. Podobać się może świetna gra oraz zaangażowanie aktorów. Jedno jest pewne – na tym przedstawieniu nie sposób się nudzić.

 

Tekst pierwotnie ukazał się w portalu NoirCafe.pl

Rafał Siemko
Autor jaki jest, każdy widzi. Absolwent filologii polskiej, na co dzień pracuje w branży ubezpieczeniowej. Wielbiciel Metalliki, poezji Herberta, Miłosza i Szymborskiej oraz prozy Camusa i Vargasa-Llosy.
Skąd nazwa bloga? Rano czytam, później idę do pracy; po pracy gram na gitarze albo w piłkę nożną bądź squasha. A czas na pisanie znajduję jedynie w nocy.
Rafał Siemko on Blogger

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *