Król Lear w Teatrze Polskim

Stary i zniedołężniały Lear pragnie zrzec się przywilejów pomazańca bożego na rzecz swoich córek i przy okazji przekonać się która kocha go najbardziej. Coś jednak nie jest tak, jak się tego spodziewamy. Córki zapewniają ojca o bezgranicznej miłości i oddaniu, ale nie chcą go przyjąć pod swój dach na stałe. Jedynie najmłodsza Kordelia nie chce uczestniczyć w dziwnej licytacji o tym, kto kocha ojca najbardziej. Uważa, że słowa nie oddadzą jej uczuć. Król Lear nie będzie dramatem o niewdzięczności, ale przeniesie tragedię Szekspira w inny wymiar – odczytany przez duet Lassalle-Seweryn staje się dramatem o przekazywaniu władzy.

Lear nie jest, jak można się było spodziewać, szlachetnym władcą, który w dobrej wierze oddaje swoje królestwo córkom. Przyglądając mu się uważnie odkrywamy, że jest to tylko zdziecinniały, zniedołężniałym starzec, któremu należy bardziej współczuć aniżeli czcić. W istocie oddając władzę ma nadzieję zatrzymać przy sobie należną jej chwałę i splendor. Jego motywacją nie jest ani miłość do córek ani troska o dobro kraju. Ciężko zrozumieć poczynania Leara. Trudno jest wczuć się w jego położenie. Wydaje się, że zadanie które postawił przed córkami jest szaleństwem. Już sam pomysł pytania córek o to, która najbardziej go kocha zdradza, jak bardzo Lear jest niedojrzały. Sposób, w który potraktował swoją najmłodszą córkę woła o pomstę do nieba. A podobno to właśnie ją najbardziej kochał.

Lear przekazując władzę w istocie zrzeka się jedynie obowiązków wobec państwa. Pozostawia sobie natomiast prawa i przywileje należne monarsze, w tym świtę 100 rycerzy z którymi krąży między dworem jednej córki i drugiej. Ma prawa, ale nie ma obowiązków – jak dziecko, którym wkrótce mentalnie się stanie. Gdy coś idzie nie po jego myśli przeklina swe dzieci i cały świat. Uważa, że jego wola ma być rozkazem dla świata. Co ciekawe Lear mówi o sobie w pierwszej osobie liczby mnogiej – czy to znak schizofrenii czy też czuje się Bogiem (w Starym Testamencie Bóg mówi o sobie w drugiej osobie) trudno rozstrzygnąć. Aczkolwiek znajdziemy dalej kilka tropów, które podpowiadają, że raczej chodzi o to drugie. Choć motywacja Regany i Goneryli jest jednoznaczna – otrzymanie schedy po ojcu i władzy nad przekazanymi im prowincjami Anglii; to metody, które stosują nie powinny nastręczać wątpliwości. Ich zamiarem jest powściągnięcie wybujałego ego i samouwielbienia ojca. Postępują wobec infantylnego ojca tak, jak w tej sytuacji postępować powinny. Rodzi to dosyć ambiwalentny stosunek widza do sióstr.

Jest to świat – jak zazwyczaj w tragediach Szekspira – w którym mędrzec jest szaleńcem, a błazen – mędrcem. Świat, w którym głupota jest nagradzana, a uczciwość ukarana. Lear żyje w świecie iluzji, który stworzył. Jedynie błazen widzi prawdę w jej pełnym obliczu i ją wyraża tak, jak potrafi najlepiej – przez żart. Są tylko trzy osoby w tej tragedii, które można nazwać uczciwymi – Kordelia, Kent (wierny sługa Leara, która pozostaje przy nim w przebraniu, nawet gdy monarcha nałożył na niego banicję) oraz błazen. Następuje rozkład świata nie tylko tego wykreowanego w głowie króla, ale też rzeczywistego. Rozpad rodziny, systemu władzy, więzi społecznych. Czy Lear w końcu popada w szaleństwo, które wydaje się być oczyszczeniem.

Bohaterowie wzywają na pomoc niebiosa i zdają się na łaskę bogów. Jedynie Błazen i Edmund (bękart Glostera, który oszukuje ojca i brata w celu zdobycia im należnych tytułów) mają świadomość tego, że czyny ludzkie zależą jedynie od własnej woli człowieka, a układ gwiazd nie ma z tym nic wspólnego. Błazen pamiętając o tym próbuje dotrzeć do pokładów uśpionych rozsądku króla, Edmund natomiast świadomy, że zło, które czyni zależy tylko od niego i tylko on jest za nie odpowiedzialny. Wpływa to diametralnie na odbiór tej postaci, kiedy sam przyznaje, że nikt inny jak tylko on sam jest winny zbrodni, które popełnia. Zło i występek niszczy wszystko na swojej drodze, aby na końcu wchłonąć samo siebie. Król Lear kończy się na szekspirowski sposób – wszyscy główni bohaterowie umierają.

Spektakl zebrał owacje na stojąco. Chyba nie ma lepszej rekomendacji dla tego przedstawienia. A już za rok ma się odbyć filmowa premiera Króla Leara, w którym to filmie tytułową rolę ma zagrać Al. Pacino. Czekam z niecierpliwością.

 

Autor:   William Szekspir

Przekład:             Stanisław Barańczak

Reżyseria:           Jacques Lassalle

Scenografia:         Dorota Kołodyńska

Kostiumy:            Dorota Kołodyńska

Reżyseria światła:            Mirosław Poznański




Król Lear:            Andrzej Seweryn

Goneryla:            Marta Kurzak

Regana:               Anna Cieślak

               Joanna Halinowska

Kordelia:             Lidia Sadowa

               Afrodyta Weselak

Król Francji, Asystent lekarza, Herold:    Maksymilian Rogacki

Książę Burgundii, Posłaniec, Żołnierz:              Piotr Bajtlik

Książę Kornwalii:              Marcin Kwaśny

Książę Szkocji:    Tomasz Błasiak

Hrabia Gloucester:          Jerzy Schejbal

Edgar:   Krystian Modzelewski

Edmund:              Krzysztof Kwiatkowski

                             Tomasz Brzostek

Hrabia Kent:       Piotr Cyrwus

Oswald:               Szymon Kuśmider

Błazen: Paweł Krucz

Tekst pierwotnie ukazał się w portalu NoirCafe.pl

Rafał Siemko
Autor jaki jest, każdy widzi. Absolwent filologii polskiej, na co dzień pracuje w branży ubezpieczeniowej. Wielbiciel Metalliki, poezji Herberta, Miłosza i Szymborskiej oraz prozy Camusa i Vargasa-Llosy.
Skąd nazwa bloga? Rano czytam, później idę do pracy; po pracy gram na gitarze albo w piłkę nożną bądź squasha. A czas na pisanie znajduję jedynie w nocy.
Rafał Siemko on Blogger

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *